Co to jest intersekcjonalność i dlaczego jest taka ważna?

Anne Sisson Runyan

W ciągu prawie trzydziestu lat od jego wprowadzenia, pojęcie intersekcjonalności zostało przyjęte w kręgach akademickich w Stanach Zjednoczonych i poza nimi. Weszło nawet do dyskursu publicznego jako modne hasło w dobie polityki tożsamości. Kimberlé Crenshaw – czarnoskóra feministka i badaczka nauk o rasie, a także prekursorka tego pojęcia – opisała intersekcjonalność jako “metodę i dyspozycję, heurystyczne i analityczne narzędzie” w opublikowanym w 2013 r. artykule, który współtworzyła wraz z innymi badaczkami feministycznymi. Obecna powszechność tego terminu ukazuje jego celność w określeniu tego, co czarnoskóra teoretyczka feministyczna Patricia Hill Collins nazywa “zjawiskami współzależnymi” opresji, czy to ze względu na rasę, płeć, klasę, seksualność, niepełnosprawność, narodowość czy inne kategorie społeczne.

Choć Crenshaw wymyśliła termin intersekcjonalności pod koniec lat 80. XX wieku w kontekście rozwoju krytycznych studiów prawniczych dotyczących problematyki rasowej, a także poprzez własne badania, jest on oparty na koncepcji wypracowanej przez wiele dziesięcioleci myśli i walki czarnoskórych i rdzennych feministek oraz innych kobiet koloru. W środowisku akademickim termin ten również rozwinął się poza studia prawnicze, by przeciwdziałać jednowymiarowym i wykluczającym analizom represji w wielu dyscyplinach. Represją tego typu była, przykładowo, redukcja badań feministycznych do badania wyłącznie doświadczeń białych, zachodnich kobiet lub nieobecność kobiet koloru w naukach antyrasistowskich i kobiet rdzennych w naukach dekolonialnych. Jednak w miarę tego, jak intersekcjonalność staje się bardziej zinstytucjonalizowana w środowisku akademickim i spopularyzowana w szerszej kulturze, jej znaczenia mogą stać się coraz bardziej rozmyte lub nawet przywłaszczone niezgodnie z pierwotnym założeniem. Zbyt często intersekcjonalność sprowadzana zostaje do odhaczania kolejnych kategorii tożsamości w tak zwany politycznie poprawny sposób lub fałszywie przedstawiana we współczesnej polityce tożsamości i wojnach kulturowych, które niedawno gwałtownie przekształciły się w prawicową politykę wiktymizacji białych mężczyzn. Dlatego w tym momencie politycznym istotnym jest, by ponownie przyjrzeć się genealogii tej ciągle ewoluującej koncepcji i poprzez to zrozumieć zarówno teoretyczną, jak i praktyczną wartość odnoszenia się do „problematyki płci” oraz konsekwencji jej rozmycia i przywłaszczenia.

Crenshaw szczególnie rozwinęła analizę intersekcjonalną poprzez swoje badanie z 1991 r., które dotyczyło przemocy domowej wobec kobiet koloru, z naciskiem na sytuację imigrantek w Los Angeles. Jej analiza skupiona była na przepisach dotyczących oszustw, które zawarte były w Ustawie o imigracji i obywatelstwie z 1990 r. Ponieważ wnioski o przyznanie statusu stałego rezydenta można było składać dopiero po dwóch latach małżeństwa i wspólnego pożycia oraz za zgodą obu małżonków, ustawa praktycznie zmuszała imigrantki do małżeństw i mieszkania razem z ich partnerami o amerykańskim obywatelstwie lub statusie stałego mieszkańca, nieważne jakich nadużyć i przemocy doznawały z ich strony. Z technicznego punktu widzenia, żony mogły opuścić znęcającego się partnera bez ryzyka deportacji w przypadku zgłoszenia doznawanej przemocy. Ostatecznie jednak strach przed zgłoszeniem, ekonomiczne przeszkody w dochodzeniu zadośćuczynienia oraz niezdolność organów prawnych i schronisk dla kobiet z doświadczeniem przemocy do zapewnienia wielojęzycznych usług specjalnych utrudniały ocalałym możliwość uzyskania takiej pomocy. Zbieg tych strukturalnych barier zadziałał na rzecz dalszego podporządkowywania kobiet, które już wcześniej podatne były na rasizm, seksizm i klasizm, jednocześnie zwiększając przywileje (męskie, narodowe, w niektórych przypadkach narodowe i klasowe) agresywnych mężów, którym oficjalna praktyka polityczna umożliwiła utrzymanie prawnej, kulturowej i społecznej kontroli nad swoimi żonami.

Crenshaw argumentowała, że ta „strukturalna intersekcjonalność” pomiędzy formami ucisku ze względu na rasę, płeć, klasę i pochodzenie narodowe, które emanowały zarówno ze strony państwa, jak i intymnych relacji, naraża imigrantki koloru na większe ryzyko doświadczenia przemocy. Badaczka twierdziła również, że sytuacja ta wymaga rozwoju „politycznej intersekcjonalności”, która dostrzega, że kobiety koloru są członkami co najmniej dwóch marginalizowanych grup – kobiet i osób koloru – a zatem mają kluczowe znaczenie dla antyrasistowskich i antyseksistowskich programów ruchów społecznych. Podobnie jak inne feministki koloru, Crenshaw zaobserwowała, że feminizm głównego nurtu został zdominowany i ukierunkowany głównie przez doświadczenia białych kobiet, podczas gdy tradycyjne grupy na rzecz praw obywatelskich uprzywilejowały przywództwo i doświadczenia czarnoskórych mężczyzn lub innych mężczyzn koloru. Taki stan rzeczy sprawił, że kobiety koloru zostały zepchnięte na margines.

W momencie, gdy zarówno urzędnicy, prawodawcy, jak i feministki lekceważą doświadczenia kobiet koloru jako ofiar przemocy domowej oraz seksualnej, poszukiwania rozwiązań problemu takiej przemocy zamykają się na to, w jaki sposób seksizm i rasizm działają wspólnie, by tę przemoc utrwalić. Rasizm nie tylko umniejsza ich doświadczeniom, ale także ucisza głos kobiet koloru, które zgłaszają nadużycia, których doświadczyły z rąk mężczyzn koloru. Przykładowo czarne feministki zwróciły uwagę na to, w jaki sposób rasizm wewnątrz instytucji — od policji po opiekę społeczną  — wywołuje w nich awersję przed zgłaszaniem przemocy domowej. Obawiają się powielenia rasistowskiego stereotypu, włączając w to stereotypowy obraz czarnego mężczyzny, i tak już postrzeganego jako skłonnego do przemocy i z tego względu podlegającego wszelkim jej formom, począwszy od brutalności policji i policyjnych zabójstw, aż do masowego więzienia. Ta dynamika prowadzi nie tylko do mniejszej ilości zgłoszeń oraz niemożności uzyskania pomocy, ale może ogólnie odsuwać na bok kwestie przemocy domowej i seksizmu – także w programach praw obywatelskich i innych staraniach organizacji antyrasistowskich. W momencie kiedy zanika zjawisko przeciwstawiania się tym rodzajom przemocy na wielu różnych frontach, osłabiają się ruchy sprawiedliwości społecznej.

Teoretycy intersekcjonalności zaznaczają jednak, że formy opresji są nie tylko addytywne, zupełnie jakby były całkowicie oddzielnymi warstwami dominacji. Kobiety koloru doświadczają zupełnie innej formy rasizmu niż mężczyźni koloru, podobnie jak doświadczają innej formy seksizmu niż kobiety białe. W tym rozumieniu, płeć zawsze jest „urasowiona”, a rasa jest zawsze upłciowiona. Rasistowskie i zarazem seksistowskie stereotypy dotyczące białych kobiet przedstawiają, wciąż pozostając pod wpływem spuścizny epoki wiktoriańskiej, obraz białej kobiety jako pasywnej, słabej fizycznie, niedowładnej i wymagającej ochrony. W opozycji do niej można postawić rasistowskie i seksistowskie stereotypy dotyczące czarnych kobiet (które można również odczytać jako zseksualizowane rasistowskie stereotypy), nadal pozostające pod wpływem wciąż panującego dziedzictwa niewolnictwa i kolonizacji. Przedstawiają one czarnoskóre kobiety jako agresywne, silne fizycznie, przeseksualizowane oraz niezasługujące na ochronę i opiekę. Z czasem, gdy teoria intersekcjonalna wykroczyła poza Stany Zjednoczone, feministyczni badacze antyrasistowscy i antykolonialni dostrzegli, że rasistowskie stereotypy różnią się zależnie od konstrukcji obrazu kobiety w różnych regionach świata. Jak zauważyłam w mojej własnej intersekcjonanej pracy dotyczącej globalnych nierówności płci, konstrukty te uzasadniają zazwyczaj, przykładowo, przypisywanie w czasie kobietom określonych, podporządkowanych ról w globalnej ekonomii politycznej. Podczas gdy fabryki rozprzestrzeniały się po całym Południu w poszukiwaniu „taniej siły roboczej” – powstałej przez neokolonialne stosunki, ekonomiczną desperację i patriarchalną dyscyplinę rodzinną – biedne Latynoskie kobiety były początkowo postrzegane jako spokojne i stateczne robotnice o „zwinnych palcach”. Zmieniło się to jednak, gdy pracownice zaczęły się organizować i zrzeszać. Wówczas niektóre globalne fabryki przeniosły się do Azji, gdzie dotknięte biedą Azjatki [p4] przyjęły narzuconą rolę najbardziej posłusznych i najlepiej nadających się do drobiazgowej i misternej pracy przy szyciu odzieży lub montażu elektroniki. Wraz z upadkiem bloku sowieckiego i jego centralnie sterowanej gospodarki, która pozostawiła w tym regionie wiele zatrudnionych przez państwo kobiet bez pracy, białe kobiety z Europy Wschodniej w oczach zachodnich białych mężczyzn stały się materiałem na żony na zamówienie przy założeniu, że nie będą tak zarozumiałymi małżonkami jak ich skażone feminizmem odpowiedniczki z Zachodu. Zatem to, w jaki sposób kobiety są jednocześnie w różny sposób urasowiane i seksualizowane (i klasyfikowane), zależy od dziedzictwa kulturowego i materialnego, a także od współczesnych sił kulturowych i materialnych.

Teoria intersekcjonalna przemierzyła także coraz więcej granic tożsamości. Mimo tego, że wczesna praca Crenshaw skupiała się na heteroseksualnych imigrantkach koloru, teoria intersekcjonalności jest obecnie stosowana w celu zrozumienia, w jaki sposób wszyscy nosimy w sobie mnogość różnych – przy tym skonstruowanych i tymczasowych – tożsamości. Istotność takich tożsamości, opartych nie tylko na rasie, normatywnej płci, klasie i narodowości, ale także na seksualności, nienormatywnej płci, sprawności lub niepełnosprawności, religii i wieku – jest różna w różnych czasach i kontekstach; nadaje nam przywileje lub działa na niekorzyść  każdego z nas, ponownie w odniesieniu do czasu i kontekstu. Uznanie tego przeszło długą drogę w kierunku zerwania hierarchii opresji opartej na, przykładowo, twierdzeniach, że ucisk klasowy przeważa nad wszystkimi pozostałymi formami ucisku, lub że opresja ze względu na płeć jest pierwotną formą ucisku, lub że wykluczenie ucisku rasowego musi mieć pierwszeństwo przed wykluczeniem wszystkich pozostałych form opresji. W ten sposób myślenie intersekcjonalne otworzyło również drogę do bardziej inkluzywnych, koalicyjnych ruchów i programów społecznych. Obecnie jesteśmy świadkami nadejścia (aktualnie ponadnarodowych) ruchów, takich jak Marsz kobiet, Black Lives Matter i Globalny ruch sprawiedliwości, które powstają w ramach Światowego Forum Społecznego, wszystkich kierowanych przez kobiety lub pod silnym kobiecym wpływem, a także przy widocznym udziale kobiet queerowych oraz kobiet koloru. Ruchy te postrzegają walkę z rasizmem, klasizmem, neokolonializmem, ksenofobicznym nacjonalizmem, heteroseksizmem, transfobią, ableizmem, ageizmem, islamofobią i zniszczeniem ekologicznym jako niepodzielne. Oczywiście w praktyce takie ruchy nie są zawsze inkluzywne lub uważne na intersekcjonalną analizę tak, jak powinny, zwłaszcza wówczas, gdy zmuszone są do reagowania na mnogość ataków na wielu frontach, w wyniku czego przedkładają pewne kwestie i podmioty nad innymi. Niemniej jednak organizatorzy i aktywiści, kierując się intersekcjonalnością, odrzucają monolityczny ruch oparty na pojedynczej, wykluczającej tożsamości lub oparty na polityce skupionej na wyłącznie jednym problemie. Zamiast tego, ruchy oparte na intersekcjonalności pozostają elastyczne i nastawione na przyszłość, nadal szukając i poświęcając uwagę nowym lub wcześniej ukrytym nierównościom, które nie zostały dotychczas uwzględnione w ruchach na rzecz sprawiedliwości społecznej. Tym sposobem, jak argumentowała Crenshaw i inni, teoria i praktyka intersekcjonalna są „pracą w toku”.

Pojawiły się jednak zawłaszczenia koncepcji intersekcjonalności, które rozmyły ją i wyrwały z jej radykalnych podstaw. Przypomnijmy, że wielokulturowość w szkolnictwie wyższym zaczęła oznaczać jedynie szacunek dla „innych” kultur — powierzchowne celebrowanie różnych rodzajów potraw, strojów, muzyki i innych tego typu sposobów ekspresji kulturowej. W tej ograniczonej wizji intersekcjonalności instytucjonalne podejście do różnorodności sprowadza się zaledwie do zwiększania “różnorodności”, co skutkuje polityką i praktykami, które nie odpowiadają na aktualne zapotrzebowania. Rozważmy przykładowo, w jaki sposób uczelnie zapewniają usługi „zróżnicowanym” studentom, tak jakby ich ciała w przejrzysty sposób wskazywały na jedną tożsamość, niezależnie od tego, czy jest ona oparta na rasie, pochodzeniu narodowym, płci czy seksualności. Weźmy również pod uwagę mnożenie się na uczelniach oddzielnych biur i grup dla kobiet, mniejszości rasowych, mniejszości seksualnych i płciowych, cudzoziemców, osób z niepełnosprawnościami i tak dalej. Takie praktyki są zbliżone do tego, co socjolożka Sirma Bilge nazywa „ozdobną intersekcjonalnością”: neoliberalnego podejścia, które „pozwala instytucjom i jednostkom gromadzić wartość przez dobry PR i rebranding bez zajmowania się strukturami leżącymi u podstaw niesprawiedliwości. Chociaż „ugoszczenie” różnicy w odseparowany, powtarzalny sposób może zmniejszyć niektóre bariery w nauczaniu i uczeniu się, analiza i myśl intersekcjonalna wymagają bardziej transformacyjnego procesu w nauce, programie nauczania i organizacji.

Żyjemy w czasach intensywnej niepewności zarówno na akademii, jak i poza nią. Ten polityczny moment napędzany jest tym, co politolożka Wendy Brown nazywa „libertariańskim autorytaryzmem”. Brown definiuje libertariański autorytaryzm zarówno jako rozwinięcie, jak i wynik neoliberalizmu: jednocześnie patroszy instytucje publiczne, podważa demokrację i definiuje wolność jako wolność do bycia seksistowskim, rasistowskim, homofobicznym i ksenofobicznym, a także do angażowania się w język i działania, które podtrzymują przemoc białej, męskiej supremacji. W takiej politycznej i kulturowej atmosferze tym bardziej potrzebne są głębsze intersekcjonalne spostrzeżenia i działania. Jako teoria strukturalna i relacyjna, a także metoda lub narzędzie analityczne, intersekcjonalność może ujawnić zarówno przecięcia instytucji, systemów i kategoryzacji, które powodują opresję, jak i przecięcia kategorii tożsamości w obrębie jednostek i grup. W idealnym przypadku intersekcjonalność może uniemożliwić wykluczenia hierarchiczne i umożliwić ludziom podporządkowanym (na różne, ale powiązane sposoby) zjednoczenie się wokół bardziej ekspansywnych programów sprawiedliwości społecznej (i ekologicznej). Intersekcjonalność jako taka jest przeciwieństwem do – i to stawiającym wobec niej opór – wulgarnej, brzydkiej, dzielącej i wykluczającej polityki tożsamości wiktymizacji białych mężczyzn, podsycanej przez libertariański autorytaryzm. Ten ostatni odwraca uwagę od tego, jak strukturalne opresje szkodzą każdemu z nas. Na ten moment w zatrudnieniu istnieje tendencja, by pracowników stałych zastępować tymczasowymi. Opieka społeczna, publiczna edukacja i publiczne usługi są odcinane od środków, by zapewnić nielicznym jeszcze więcej prywatnego kapitału.  Demokratyczny proces podejmowania decyzji i prawa człowieka, już wcześniej niewystarczające, ulegają dalszej erozji. Nasila się wiele rodzajów przemocy, w tym ryzyko ponownego pojawienia się groźby wojny nuklearnej. Poziom ochrony środowiska na planecie, która już teraz znajduje się w środku kryzysu klimatycznego, stale spada. Jeśli obecne trendy się utrzymają, wkrótce pozostanie niewiele do rozporządzania.

Wraz z rozwojem ruchów #MeToo i Time’s Up, które same w sobie mają zasięg ponadnarodowy, wszechobecność przemocy seksualnej wydaje się być najważniejszym problemem wśród zagadnień poruszanych w feministycznych programach w kulturze amerykańskiej. Ale tym, czego nauczyliśmy się z analizy intersekcjonalnej i organizowania się, jest to, że musimy rozważyć, w jaki sposób rasa, klasa, status obywatelski i seksualność znacząco wpływają na to, kto jest najbardziej zagrożony, kto zgłosi przemoc seksualną, jak będzie traktowany, jakie wsparcie otrzyma i jakie środki będzie mieć dostępne. W przeciwnym razie wysiłki na rzecz zwalczania przemocy seksualnej będą nieskuteczne. Musimy więc ponadto wyposażyć się w umiejętność wykonywania analiz intersekcjonalnych. Jeśli tego nie zrobimy, nie zaistnieje możliwość zbudowania koalicji pomiędzy kategoriami tożsamości, które łączą przemoc seksualną i przemoc w ogóle. Skomplikowanie płci i innych kategorii społecznych poprzez wzrost myślenia intersekcjonalnego i aktywizmu sprawia, że staje się możliwe to, co Patricia Hill Collins nazywa „elastyczną solidarnością”, opartą na polityce feministek koloru. Taka solidarność uzależnia sojusze od wspólnych zobowiązań do przeciwstawienia się nie tylko uciskowi rasowemu płciowemu, ale także szeregowi innych powiązanych ze sobą form przemocy strukturalnej i przemocy bezpośredniej.

Tekst zaadaptowany z oryginału opublikowanego przez American Association of University Professors.